piątek, 7 września 2012

pierwszy tydzień w szkole / sprawy organizacyjne / pierdółki o wszystkim

cześć :3 wiem, że miałam robić posta o ubraniach, ale na prawdę szału nie ma co do aparatu, pogody też nie, żeby robić zdjęcia, a chęci i czasu jeszcze mniej :c

No tak, pogoda.. coraz bardziej jesienna.. już nie świeci to samo słońce, co miesiąc temu. To słonce już kilka dni temu zmieniło się na to jesienne. Jest strasznie wietrznie, kropi coraz częściej, ogólnie zaczyna się już zimno. Nie lubię tego.. nie lubię gdy jest zimno. Dlatego też może odrzuca mnie zima. No i jeszcze fakt o niespokojnej drodze do szkoły, która zagrożona jest śniegowym natarciem ze strony inteligentnej płci męskiej z mojego i młodszych roczników. Przykro mi, jeśli kogoś to dotknęło.. to moja subiektywna opinia..

Oczywiście nie ma też czasu, a to ze względu na szkołę. Czy na prawdę konieczne jest 8 godzin niemalże codziennie, bo co dwa tygodnie jedynym dniem, który nie przekracza 7 godzin (w zasadzie 6 )jest środa? To takie męczące.. Zaczynam współczuć pracującym umysłowo i nawet fizycznie.. W ciągu tygodnia padam na mordkę, tak mam już wszystkiego dosyć. Gdyby chociaż pozbyć się zadań domowych, byłabym na prawdę szczęśliwa, no ale kartkówki, diagnozy, sprawdziany, dyktanda, testy, zadania domowe.. tego jest .. tak dużo. Mój mózg po 2 miesiącach tak się odzwyczaił, ze pierwszego dnia ledwo co rozumiałam co się dzieje.Jednym słowem jestem WYKOŃCZONA!
Zaczęłam odrabiać dzisiaj lekcje.. robię na cały tydzień, co by niedziela i reszta dni była w miarę wolna.. godzinka spokojnie poszła na samą matematykę, a jeszcze nie skończyłam.. ehh.. jutro będzie ciężki dzień..

Cieszę się, wiecie, z balu.. tzn mam nadzieję, że skoro takie coś ma być, to chociaż będzie najpiękniejszą rzeczą w tym roku szkolnym.. to byłoby moim marzeniem na nadchodzący rok. Zaraz po tym, aby zdać z paskiem. Matko, siedzę i płacze.. wiedziałam, że ta notka będzie niezbyt wesoła, ale nie, że aż tak.. Przepraszam. Jeśli ktoś w ogóle dojdzie tutaj to podziwiam i dziękuję z drugiej strony.

Z przyjemniejszych rzeczy.. it's friday, fridayyyy.. Całą geografię przesiedziałyśmy odliczając minuty do końca piątku, a to była tylko siódma lekcja.. za tydzień mamy ich osiem.. Kurcze, miało być przyjemnie..
Jutro może coś nagram, tylko jeszcze nie wiem co.. może kupię sobie jakiś lakier do paznokci, albo odżywkę czy coś.. w tygodniu nie mogę malować na kolorowo, a mój nude jest kiepski kolorystycznie i trzeba go wymienić.. czekam na nagły przypływ gotówki za tak ciążki tydzień nauki haha : 3

Jak coś wymyślę, to jutro będzie notka.. to tak dla czytających : 3
+jak ktoś chce mnie pocieszyć to czekam na komcie, albo formspring - byłoby miło.

pozdrawiam : *


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3