niedziela, 30 grudnia 2012

To miał być piękny rok..

No właśnie! Miał być. Czy był? Po części. Poczynając od zeszłego sylwestra, który chyba nie mógł być lepszy, aż po dziś spotkało mnie naprawdę mnóstwo cudownych rzeczy, ale i mnóstwo przykrości.
No więc w tym roku spędziłam piękny nowy rok i każdy dzień zaraz po nim aż do dziś. Szczególnie w szkole. Nie spodziewałam się tego, ten świat jest pełen nienawiści. Nauczyłam się uczyć. Może to kwestia tematów, ale geografia, której nie lubiłam zaczęła mi się podobać. To samo z historią. Nigdy nie byłam z niej jakoś wyjątkowo dobra, a tu proszę.. polubiłam to. Nauczyłam się więcej czasu poświęcać sobie, panować nad sobą. Przetestowałam siebie.. w języku oczywiście. Wyjazd do Anglii dał mi tyle radości ile nic chyba wcześniej dać mi nie mogło. Poznanie cudownego Afrykańczyka, dwóch uroczych Hiszpanów, pana Jacka, który stał się moim autorytetem, sklepikarzy, którzy podrywają na każdym kroku, zdjęcia z półnagimi modelami i potajemne rozmowy o własnych problemach siedząc na ławkach w Muzeum Brytyjskim, to coś, co podobało mi się tam najbardziej. No i oczywiście śpiewanie angielskich pląsów z harcerzami i karmienie wiewiórek kolacją z poprzedniego wieczoru. Nie wspominając o narzekaniu na wilgoć, deszcze i temperaturę. O tak, Anglia jest cudowna!
Co mi się jeszcze podobało? Całe wakacje. Trochę się zmieniłam przez te dwa miesiące. Wyciszyłam się jakoś. Nie wiem jak, ale dobrze mi z tym. Powinnam wspomnieć też te kilka znajomości, które były i są dla mnie wszystkim. Niektórych już nie ma, niektóre dopiero się narodziły. Czasem tak niewiele potrzeba, żeby się dobrze poznać.. Mimo wszystko, nie żałuję. 
Nie żałuję też mojej chłopięcej natury do rozmawiania o zboczonych przynajmniej rzeczach z chłopakami, którzy nawet mnie polubili. Nie żałuję tych rozmów i uśmiechów. Nie żałuję mojego wielomiesięcznego zafascynowania motoryzacją i nauką jazdy na motorze, podczas której niemal straciłam jedną nogawkę wtedy jednej z bardziej lubianych par dżinsów. Nie będę żałowała również mojej aktualnej miłości, ani tej próby, na jaką byliśmy w pewnym momencie wystawieni. Jak się okazało to nie tylko jakieś tam szczeniackie chodzenie za rękę. Nigdy nie pomyślałabym, że chłopak będzie moim przyjacielem. Że będę mu mówić o goleniu nóg, czy bólach miesiączkowych, które swoją drogą nauczyły mnie bycia wytrwałą. Oj tak.. o wytrwałości tu mowa.
Do tych przyjemniejszych części roku zaliczam też muzykę i wszystkich, którzy mi się z nią kojarzą. Wszystkie występy, te udane i te nie, oraz sam fakt, że opanowałam śpiewanie przeponą. Z tego jestem chyba najdumniejsza na świecie. Uwierzcie, dużo mnie to kosztowało. Nerwy i łzy spowodowane nieumiejętnym oddychaniem. Straciłam na nie około dwóch tygodni, ale opłaciło się. W końcu mogę zacząć od nowa i uczyć się tego, co sprawia mi przyjemność.
Nie żałuję mojego zapału do kosmetyków. Stało się to jedną z moich pasji. Dla innych to może nienormalne.. no wiecie.. w tym wieku i malowanie. Ale to sama przyjemność!
Nie żałuję moich kłótni z młodym. Kocham go najbardziej na świecie. To jak jest zazdrosny o mojego chłopaka i to jak wyciera mi łzy swoimi łapkami.
Nie żałuję kontaktu z moją klasą, którą kocham (mimo tych paru miesięcy, kiedy to chciałam ich wszystkich zabić, kocham ich). Nie żałuję wyjazdów na wycieczki, szczególnie tego ostatniego, kiedy Tureccy sprzedawcy wołali na mnie po imieniu pytając o sosy do kebaba.
Nie żałuję, chociaż jest mi trochę przykro.. że wciąż istnieją ludzie tak podli, o jakich można śnić w najgorszych koszmarach. No i szkoda też, że nie urosłam.

1 komentarz:

  1. świetne podsumowanie roku :)
    Wpis mnie naprawdę wciągnął ! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3