sobota, 26 stycznia 2013

Bążurno!

Włochy są przepięknym krajem i mimo, że nie potrafią tam porządnie ugotować makaronu, a w Wenecji nie pachnie zbyt przyjemnie - chcę tam wrócić. Chyba wszyscy chcemy. To były najlepsze ferie w życiu. Tak żałuję, że  nie zostaliśmy tam dłużej. Podczas gdy w Polsce było -12'C u nas świeciło słońce, w Rzymie temperatura przekraczała piętnaście kresek! Bywały też dni, kiedy padało, czy było chłodno, ale plus to plus, nie to co polska zima!
Mamy tyle przygód z tamtego miejsca. W samych hotelach był niezły ubaw.
Rzym. Asyż. Wenecja. Loreto. To były nasze cele wyprawy. Jechaliśmy przez Niemcy, Austrię, aż do Włoch. Widzieliśmy Alpy. Jezusie Niebieski, jakie są piękne i zarazem ogromne! Jakie przerażające.
Machaliśmy do papieża. Śpiewaliśmy papieżowi. Taki zaszczyt!


Poza tym jedliśmy we Włoskim McDonaldzie przynajmniej 3 razy, ukrywaliśmy się przed zdjęciami, dzwoniliśmy hotelowymi telefonami po pokojach, schudliśmy i wybrzydzaliśmy, doszukiwaliśmy się sensu w słowach przewodnika, śpiewaliśmy z M. Magnificat J.Rutter'a, czytaliśmy "Buszującego w zbożu", graliśmy w Pou i milionerów- najlepsza atrakcja wycieczki, byliśmy na włoskiej mszy, spaliśmy i oglądaliśmy bajki. Poznaliśmy się  i obgadaliśmy pół miasta. Było pięknie.

Nie mam zdjęć jako takich,bo nie wzięłam aparatu, ale dodam coś,jak już dostanę je od wszystkich : )


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3