niedziela, 20 października 2013

O niedzieli pełnej błogiego lenistwa i mojej tęsknocie za weekendem...

Ten weekend zmarnowałam tak, jak jeszcze żadnego do tej pory, a jedyną pożyteczną rzeczą, jaką miałam w planach i zrobiłam było poukładanie w szafie. Im bardziej wgłębiam się w rok szkolny tym mniej mi się chce i tym pospieszniej odliczam dni do każdej możliwej przerwy od szkoły, a tych w najbliższym czasie nie brakuje.
Jeśli tylko dotrwam do listopada dam radę i do końca roku, bo potem już z górki (Wszystkich Świętych, Dzień Niepodległoci, w między czasie szykuje się wycieczka, w grudniu święta, w styczniu wolny pierwszy tydzień, początek lutego to już ferie, marzec zapowiada się niestety długi, ale później już tylko czekać na dni wolne spowodowane maturami i nim się obejrzę zleci pierwsza klasa!).
Ale wracając do rzeczywistości - weekendy spędzone na nicnierobieniu chyba robią mi lepiej niż te spędzone aktywnie. Zero stresu bo jak tu się stresować, że umie się za mało, jak się w zasadzie nic nie uczyło? Czasami taka przerwa jest mi tak potrzebna, jak tlen.

Życzę udanego wieczoru!


2 komentarze:

  1. oooo, przypomniało mi się, aby uporządkować szafę :) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post!♥ Cudowny blog!♥ Bardzo mi się tu podoba więc co powiesz na wspólną obserwację ?:) Zaobserwuj i napisz mi w komentarzu na moim blogu. Abym mogła się odwdzięczyć. A jeśli nie chcesz to po prostu zignoruj to pytanie :) buźka :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3