poniedziałek, 4 sierpnia 2014

KURS : ALANYA


Czymże byłby pobyt w obcym kraju bez wycieczki fakultatywnej? Nasza zawierała w planie tarasy widokowe w górach, targ rybny, na którym zobaczyliśmy nie tylko ryby, sklep jubilerski - jako, że Turcja słynie z takich wyrobów i główną atrakcję, czyli rejs statkiem o nazwie Sea Angel. Ta ostatnia nie zachęcała mnie jednak już od początku z racji tego, że choroba morska już kilka razy wdała mi się we znaki. W każdym razie obeszło się bez karmienia rybek, a pod koniec rejsu mogliśmy zobaczyć akrobacje tamtejszych marynarzy, którzy wspinali się po linach i zjeżdżali z nich niemalże tak zwinnie jak małpki w cyrku. Poza tym spróbowaliśmy tureckich słodkości i odwiedziliśmy kilka straganów - bo tego tam nie brakowało.












1 komentarz:

  1. Ładne zdjęcia, najbardziej podoba mi się przedostatnie :) http://przyszopceuszatych.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3