środa, 29 października 2014

my man, my baby


Wyrósł co? Z każdym kolejnym razem, kiedy się widzimy, mam wrażenie, że jeszcze chwila i będzie większy ode mnie. W końcu już prawie jest, bo takie są uroki bycia krasnoludkiem. Ale czyż nie jest cudowny? No powiedzcie sami... (Mam nadzieję, że pozowanie do zdjęć nie przestanie mu się podobać jeszcze przez dłuuuugi, dłuuuugi czas.)
A odbiegając nieco od mojego maleństwa, w piątek zawitamy w Poznaniu. A jeśli jednak się nie uda, to na pewno wybierzemy się z dziewczynami na miasto. Dlatego trzymajcie się i do piątku, bo też właśnie w piątek post ze zdjęciami! Buziaki :*




niedziela, 26 października 2014

26/10/2014


Czy wszystkim tak dopisują humory? Ten weekend, mimo pogody, jest wyjątkowo przyjemny. Czytam lekturę, palę świece i piję herbatę - jesień już z decydowanie gości w moich progach. To nawet dobrze, bo oznacza tyle, że do świąt coraz bliżej, a na te w tym roku czekam najbardziej. 
W piątek chyba jedziemy na wycieczkę, ale jeszcze nie wiadomo jak to będzie, później kolejne wolne dni i ani się obejrzę a będziemy mieli grudzień! :)) Możliwe też, że znów zacznę śpiewać, co bardzo by mi odpowiadało i w ogóle mam dzisiaj świetny humor! W tym tygodniu będą jeszcze posty, więc póki co, trzymajcie się ciepło :*


piątek, 24 października 2014

ICanCook: Homemade goodies!


Czy tylko mnie kuszą programy telewizyjne o gotowaniu? No wiecie, wiecznie uśmiechnięte panie przygotowujące takie cudeńka, że nawet najedzony człowiek momentalnie staje się głodny... W każdym razie ja zawsze daję się uwieść. Tradycji stało się zadość, a dziś na okładce burger z frytkami i domowym sosem pomidorowym. Jak to przygotować? Bardzo łatwo. Ja zaczynam od ziemniaków. Obrane kroję w paski i wrzucam do foremki wysmarowanej oliwą z oliwek. Przyprawiam pieprzem ziołowym, słodką papryką i ziołami prowansalskimi, a następnie przykrywam formę folią aluminiową i wstawiam do nagrzanego na maksa piekarnika. 
Na małej patelni rozgrzewam oliwę i podsmażam cebulkę z czosnkiem. Dodaję łyżkę koncentratu pomidorowego i zostawiam na chwilę. Na koniec dolewam passaty. Jeszcze chwilę podgrzewam i odstawiam na później. Na koniec najważniejsze - burger. Mieszam mielone mięso z indyka i wieprzowe, dodaję cebulę, jajko, sól, pieprz i posiekaną pietruszkę. Dokładnie mieszam, formuję masę i smażę na olejku rzepakowym. O tym, co poza mięsem jest w kanapce, nie będę pisać - inwencja należy do was! Pozdrawiam :*

poniedziałek, 20 października 2014

20/10/2014


Jaki ten rok jest mega dziwny... Może nie popiszę się dzisiaj zasobem słownictwa, ale jest mi już tak bardzo wszystko jedno, że nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Minęły prawie dwa miesiące od początku roku szkolnego, a mam wrażenie, że już zaraz koniec, tak bardzo jest monotonnie.
A swoją drogą jesteśmy razem już dwa lata i osiem miesięcy. To chyba dużo. To znaczy wydawało mi się, że jak się z kimś jest dwa lata to jest już dużo. Ale chyba naprawdę jest. Bo tak właściwie to akurat dzisiaj równo mijają dwa lata i osiem miesięcy... Faktycznie dużo.
A jeszcze inną drogą, to powinnam się teraz uczyć, ale to nic zaskakującego. 
W tym roku nic, tylko się uczę.

sobota, 18 października 2014

Sweet chicken & brown rice.


W związku z tym, że ostatnio staram się unikać słodyczy, a przynajmniej przyswajać cukier w małych ilościach lub pod naturalną postacią, obiad nie mógł być choć odrobinę słodki. A co na ten obiad? Ryż brązowy, kurczak - ten właśnie na słodko, bo w miodzie i musztardzie - i pomidory koktajlowe z pietruszką i pieprzem ziołowym. Jeśli jeszcze nie spróbowaliście tej kombinacji, to serdecznie polecam, bo to mój ulubiony ostatnio posiłek zawierający kurczaka. Tymczasem żegnam się z Wami, do następnego :*


środa, 15 października 2014

CATRICE - Multi Colour Blush nr 060 Strawberry Frappuchino


Oto mój nowy kosmetyczny nabytek. O tych różach wspominałam już wcześniej, przy okazji makijaży, czy ulubieńców, ale jako, że poprzednik już ledwo dyszy, pomyślałam o zakupie nowego. Tym razem w zupełnie innym odcieniu i o innym wykończeniu. Truskawkowe frappuchino nie zawiera drobinek brokatu, chociaż wykończenie jest nie do końca matowe. Ten w kolorze 010 Riviera Rose zdecydowanie się mienił. Kolory są również inne, tu jednak bez zaskoczenia, w końcu to niemal zupełnie inny produkt. Czy polecam? Tak, ale muszę przyznać, że spodziewałam się ciekawszego koloru oglądając produkt w sklepie. Nie jest zły, ale to już chyba kwestia przyzwyczajenia - poprzednia wersja była ze mną kilka lat (!). Niemniej jednak wielki plus za wydajność i kilka kolorów w opakowaniu. Pozdrawiam i do następnego! :*


sobota, 11 października 2014

Żona modna - czyli kilka słów o oświeceniowych kobietach.


Czy którekolwiek z Was zastanawiało się jak się czuły kobiety tych kilka wieków temu? Póki nie przyszło mi być "Żoną modną" nawet przez myśl mi nie przeszło, że bycie damą może być tak ciężkie. Mam oczywiście na myśli makijaże, fryzury i przede wszystkim stroje, które ważyły tyle, co mój plecak w dniu, kiedy wracam do domu przed czwartą, albo i jeszcze więcej. Układanie włosów musiało być chyba katorgą, nie wspomnę już o wiecznym unikaniu słońca. Swoją drogą musicie przyznać, że do twarzy mi w koronkach. Czułam się wczoraj iście królewsko i życzę wszystkim, żeby kiedykolwiek mogli doświadczyć czegoś tak cudownego. 
Pozdrawiam gorąco!




środa, 8 października 2014

Smile!



Czy tylko mi brakuje uśmiechu w ostatnich miesiącach? Wczoraj po raz pierwszy od nie wiem kiedy uśmiechałam się tak długo, że sama byłam w szoku, że można być aż tak szczęśliwym. W całej tej bieganinie trochę zapominam o tym, co naprawdę sprawia mi radość i przez to jest jeszcze gorzej, niż mogłoby się wydawać. A tym czasem sam fakt, że mogę być teraz w domu na te kilka godzin i to, że napisałam dziś rozprawkę na więcej niż dwie strony, tak mnie cieszy jak jeszcze nigdy. Nie umiem sobie do końca wytłumaczyć od czego to zależy, ale nagle coś we mnie drgnęło. Mam wrażenie, że już wszystko we mnie się śmieje. Pozdrawiam i życzę uśmiechu! :*

niedziela, 5 października 2014

NOTD - PERFECT LOOK by ASTOR


Wspominałam już o mojej obsesji jaką są paznokcie? Zwłaszcza ostatnio to właśnie one są dla mnie czymś, co sprawia, że czuję się dużo lepiej. Jeśli chodzi o kolor, to właśnie taki nudziak marzył mi się już od kiedy pamiętam, jednak nigdy nie mogłam trafić na tak genialny kolor, jakim jest 107 PERFECT LOOK od Astora. I pewnie nigdy nie trafiłby on w moje posiadanie, gdyby nie przedstawienie, jakie właśnie szykujemy z DPZW. Czuję, że lakier ten trafi na listę moich jesiennych ulubieńców, a jeśli takowa powstanie, to możecie być pewni, że dam o niej znać na blogu. Tymczasem pozdrawiam cieplutko i do następnego! :*



środa, 1 października 2014

SICK!


Próbowaliście kiedyś pójść do szkoły chorzy? Nie polecam, zwłaszcza, gdy do napisania jest rozprawka z romantyzmu (Chyba, że chcecie się udusić...). Ja niestety spróbowałam i muszę powiedzieć, że nie był to najlepszy wybór. Swoją drogą nie spodziewałam się choroby, bo jeszcze kilka dni temu czułam się świetnie, a tu proszę, trup nie człowiek. O ile katar co jakiś czas ustępuje, o tyle jeszcze jakoś funkcjonuję. 
To, co widzicie na zdjęciach to gazetka szkolna, a w zasadzie przygotowywanie gazetki. Nigdy nie myślałam, że kolorowe bloki przydadzą mi się tak bardzo w tym wieku, a tym czasem używam ich średnio co dwa tygodnie. 
Chciałabym napisać coś więcej, ale wybaczcie, umieram.