środa, 16 września 2015

16/09/2015


Idąc do klasy maturalnej nie zdawałam sobie sprawy, że kiedykolwiek w moim którkim, acz burzliwym życiu, nastąpi okres, w którym jedynym, co będzie przeszywać mój dzień, będzie nauka. Nauki jest w opór. Nie wspomnę już o tym, że w zasadzie szkoła się dopiero zaczęła i nie jesteśmy nawet przy końcu września. To jednak powoli zaczyna mnie może nie tyle co smucić, co nawet denerwować, a czasami i wprowadzać w krótkie, bo krótkie, ale jednak, stany depresji. Z drugiej zaś strony, będąc już w samej szkole, nie zależy mi w zasadzie na niczym. Podejrzewam, że jest to syndrom maturzysty, ale może to właśnie skutek zmęczenia ciągłym ślęczeniem nad książkami. Na głowie mam ostatnio mnóstwo rzeczy, których jak na złość wciąż przybywa. 
Czas odpocząć. Jeszcze dziś w nocy zawitam w Lublinie.

1 komentarz:

  1. Jjek, klasa maturalna to musi być coś strasznego. Czytając ten post poczułam dokładnie jak się czujesz. Mam nadzieję, że wkrótce jakoś odpoczniesz ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3