wtorek, 27 września 2016

WYPROWADZAM SIĘ


O tym, że się wyprowadzam wiedziałam już dobrych kilka miesięcy temu. No tak, tylko wtedy zupełnie mnie to nie fascynowało. Cieszyłam się, że w końcu odpocznę, ucieknę z miasta, z domu, z tej mentalności. Nic poza tym. Ale jak się okazuje, wyprowadzka to nie jest wcale taka łatwa sprawa. Powiem więcej, to coś cholernie trudnego. Nie dziwota więc, że ludzie, którzy trwale zmieniają miejsce zamieszkania są "chorzy". Ja już też jestem. 

Pierwsze co przychodzi mi na myśl, to fakt, iż do dnia wyjazdu trzeba przecież normalnie żyć, a to nijak ma się ze spakowaniem wszystkiego na kilka dni przed wyprowadzką. Bo jest to po prostu niemożliwe. 

I tak, kiedy to piszę jest czwartkowa noc. Wszystko leży, więc pomyślałam, że i ja poleżę.


Czas mija, a jedyne co udało mi się wyjąć z szafy to kilka par skarpetek, sweter i parę spodni dresowych docelowo kupionych by w nich spać. Przeraża mnie to z każdą kolejną minutą, więc oddalam od siebie już nawet myśli o pakowaniu, co z kolei wcale niczego nie ułatwia.

I od momentu, kiedy w końcu przywlokłam walizki do pokoju, minęło już kilka godzin, a ja zdążyłam się wykąpać, wybalsamować, zjeść kolację, paczkę chipsów i wypić herbatę, jeszcze nie na uspokojenie. Choć może ten krok będzie następny.

W ogóle taka przeprowadzka to ciężki temat. Ilość osób z jakimi musiałam się do tej pory pożegnać sprawia, że czuję się niemalże jakbym stała przed wyrokiem albo miała za chwilę umrzeć, a przecież wrócę. W każdym razie planuję wracać.

***

Dziś jest już wtorek rano. Pierwsza noc za nami. Wczorajszy dzień był jednym z najbardziej męczących dni w moim życiu, a już całkiem wykańczająca była impreza. Być może dlatego, że to nie my na niej byłyśmy. Z resztą ludzie tu mieszkający mają całkowicie inne poczucie czasu i grają na gitarze po ciszy nocnej. Ale poza tym Poznań jest piękny. 

poniedziałek, 12 września 2016

GDYBYŚMY CAŁY CZAS BYLI SZCZĘŚLIWI, PRZESTAŁOBY NAS TO CIESZYĆ


Sama to zauważyłam, ale i dużo osób w rozmowach prywatnych wspomina o tym, że mam specyficzny typ urody. W czym rzecz? Otóż, po wyrazie twarzy czy generalnie z mowy ciała bardzo łatwo wyczytać u mnie konkretne emocje. Na ogół jest to oczywiście duże ułatwienie, nie muszę zbyt wiele mówić, aby wyrazić, to co czuję w danej chwili. Choć zdarza się i tak, że zostaję zasypana pytaniami odnośnie tego, czy wszystko u mnie w porządku, co się stało, czy dobrze się czuję. I poniekąd cieszy mnie troska o własną osobę, z drugiej strony jednak wszelkie smutki czy rozterki wolę zostawiać sama dla siebie, niż afiszować się z nimi.

Do czego zmierzam... Na mojej twarzy widać również smutek, to logiczne. Nie jest tak, że jesteśmy cały czas szczęśliwi. I uważam, że jest to całkowicie normalne. A może przynajmniej powinno tak być. Życie przynosi wiele, ale nigdy nie jest zapewnione, że będą to tylko dobre, radosne chwile. Wręcz przeciwnie. Najczęściej zdarza się właśnie tak, że tych miłych jest mniej. I wiecie co? To nawet dobrze. Powiem więcej - to bardzo dobrze.


Tak jak w tytule - "Gdybyśmy cały czas byli szczęśliwi, przestałoby nas to cieszyć".  Stałoby się to monotonią, rutyną, czymś powszechnym. Szczęście nie przynosiłoby satysfakcji, gdyby było zjawiskiem permanentnym, toteż bywamy również źli, smutni, zdenerwowani czy rozżaleni. Ale jak to mówią, fortuna kołem się toczy - po złym przychodzi dobre. I tym dobrem jest właśnie szczęście.

O ile bardziej cieszy uśmiech, gdy widnieje na twarzy po kilku czy kilkunastu dniach skwaszonej miny. Z resztą, po długim czasie zadumy czy smutku ten pierwszy uśmiech sprawia, że chcemy uśmiechać się jeszcze więcej. Smutek jest zatem potrzebny.

Dlaczego?

Chociażby dlatego, że uczy. Pomaga doceniać te radosne i piękne, choć krótkie chwile. Daje też czas na zastanowienie się nad samym sobą, poszukanie przyczyny owego smutku. W końcu gdyby cały czas było wesoło, szczęście przestałoby mieć taką wartość jak teraz. A poza tym, dobrze mieć z tyłu głowy powiedzenie, że "po deszczu zawsze wychodzi słońce". Także, życzę Wam i sobie również burz ogromnych, żeby potem słońce cieszyło jeszcze bardziej!