czwartek, 4 maja 2017

WIESZ CO SIĘ LICZY?


Kiedy w zeszłym roku znalazłam się w takim miejscu, w jakim nikomu nie życzę, żeby się kiedykolwiek znalazł, stworzyłam pewien utwór. I stało tam: "Miałam nie pisać o miłości, skoro nie istnieje." Byłam głupia, nie wiem, kłamałam. A może dalej jestem i już będę do końca. Z tym, z którym spędzam obecnie każdą wolną chwilę, znamy się... ja wiem, kilka lat, mogłabym powiedzieć, że kilka miesięcy, a gdyby zliczyć wszystkie nasze spotkania, to może łącznie kilkadziesiąt dni. I mimo to, czuję, jakby był ze mną całe życie. I pytam Go czasem: "A Ty wierzysz w miłość?" I on od razu odpowiada: "Wierzę."

Kiedyś myślałam, że taka prawdziwa to zdarza się tylko w filmach, ale tę teorię rozbiły długie związki rodziców, dziadków czy znajomych znajomych. W każdym razie to, że wszyscy ci ludzie są ze sobą po kilkanaście lub kilkadziesiąt lat musi coś znaczyć, a znaczy najpewniej tyle, ze coś ich łączy. I ostatnio zastanawiałam się, co musi dwoje ludzi łączyć, żeby z czystym sumieniem mogli powiedzieć, że spędzą z tym drugim kimś resztę swojego życia. Oczywiście takie myśli nie biorą się znikąd i tak też było z tą. Znacie te filmy z cyklu: "3 miesiące vs. 3 lata związku"? Jeżeli nie, to w wielkim skrócie chodzi o to, jak wyglądają relacje damsko-męskie po danych okresach czasu. I wiem, że do trzech lat to nam jeszcze daleko, i nazwijcie mnie marzycielką, ale chyba należę do grona tych osób, które już wiedzą i zaraz Wam zdradzę dlaczego.

Tak sobie myślę, że w miłości ważnym jest, żeby się wiedziało, że się kocha i jest się kochanym. A to pierwsze może nawet bardziej. Bo kiedy zaczynasz się zastanawiać, czy to jest jeszcze to, co było cztery lata temu, to to już miłość nie jest. I o tym jestem przekonana w stu procentach. Ale żeby wiedzieć, trzeba to czuć, a to nie jest wbrew pozorom takie łatwe. Bo serce nie sługa. Sęk w tym, żeby z tą drugą osobą czuć się dobrze. Ale nie tak, jak dobrze smakują truskawki z cukrem czy jak dobrze, kiedy świeci słońce. Być może "dobrze" to trochę zbyt szerokie pojęcie. Bo pasuje do bardzo wielu sytuacji. Trzeba się czuć komfortowo. Zawsze. To zabrzmi patetycznie, ale w zdrowiu i chorobie, i na dobre, i złe, i kiedy boli to czy tamto, zarówno mentalnie, jak i fizycznie. A wtedy to można razem nawet góry przenosić...