czwartek, 20 lipca 2017

NIE BYŁO NAS ROK


Znacie to uczucie, kiedy nie widzicie się z kimś blisko rok i nagle możecie popaść w swoje objęcia? No cóż, ja już znam. O naszej wspaniałej szóstce już dawno słuch zaginął, ale mimo to spotykałyśmy się od czasu do czasu w dość mocno okrojonym gronie, aż w końcu teraz udało nam się spotkać na wystarczająco długą "chwilę", by nadrobić zaległości z niemal roku. Z resztą, wakacje to chyba poza świętami Bożego Narodzenia jedyny tak fajny czas na spotkania po latach i dawne wspominki. Dobra, brzmię górnolotnie, ale to naprawdę wielkie wydarzenie, bo nawet wtedy, gdy widywałyśmy się codziennie bez przerwy, trudno było nam znaleźć czas, by wszystkie mogły zgrać się w czasie i wyjść z domu na dłużej niż kwadrans. I tak, przyznaję się, szukałam okazji na zorganizowanie letniej imprezy na łonie natury. Wiecie... girlandy, świeczki, kwiaty z tiulu - coś cudownego. I akurat świetnie się złożyło, bo w poniedziałek mam imieniny. Sto lat, ja!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3