piątek, 7 lipca 2017

WHAT'S NEW IN MY MAKE-UP BAG?


Dawno nic nie pisałam o tym, co tygryski lubią najbardziej. Ale może zacznę od udowodnienia, że rzeczywiście tym czymś są kosmetyki, a chyba nic tak dobrze o tym nie świadczy jak fakt, że zdecydowana większość moich zakupów na Wyspach Brytyjskich to nic innego, jak właśnie one. W zasadzie już przed wyjazdem wiedziałam, że miejsca, jakie tym razem chcę odwiedzić w Londynie to w głównej mierze drogerie. No dobra, przyznaję, były to tylko drogerie i sklep z bielizną dla aniołków, ale lata przesiadywania w internecie i śledzenia wszystkich możliwych vlogerek urodowych robią swoje. Poza gąbeczką Real Techniques i setem cieni do brwi marki Catrice wszystko inne to angielskie zdobycze. I śmiem wątpić, że zabrałam do zdjęcia całkowicie wszystko, ale to chyba dlatego, że sama nie do końca pamiętam co tam jeszcze było. Mniejsza. Te produkty to obłęd. Największymi odkryciami okazały się być jak dotąd paleta cieni Naked Basics 2 (UD) i primer ze Smashbox'a (nie spodziewałam się tak świetnej jakości, zwłaszcza po tym drugim). Cała reszta oczywiście również na plus, a w tej reszcie znalazły się: Mask of Magnaminty (Lush), Coconut Hand Cream (The Body Shop), Taupe Powder Blush (NYX), Amsterdam Matte Lipstick (NYX), Chiuaua Melted Liquified long Wear Lipstick (Too Faced). Tym sposobem lista kosmetycznych pragnień zmniejszyła się o kilka pozycji, ale stety bądź nie, wciąż jest długa. 
#well





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3