piątek, 29 stycznia 2016

STUDNIÓWKA 2015 - moje przemyślenia i porady



Długo zwlekałam z tym postem, bo samo dodanie zdjęć wydawało mi się czymś wyjątkowo nudnym. Wpadłam jednak na pomysł, że poza zdjęciami mogę tu napisać wszystko to, co ja chciałabym wiedzieć przed moim wielkim balem, a co nie do końca było mi znane. Dlatego też dzisiaj będzie o studniówce.


Kurcze, nie wiem czy tylko dla mnie i moich dziewczyn była to taka drama, ale przygotowania zaczęłyśmy już w zeszłe wakacje i od wtedy mniej więcej rozpoczęły się poszukiwania sukienek. Chodziło w końcu o to, żeby wyglądać najlepiej i żeby nikt nie wyskoczył w identycznej kreacji. No i nerwy nie odpuszczały, zwłaszcza, gdy w grudniu zorientowałyśmy się, że został niecały miesiąc. Ja na szczęście byłam w tym czasie wyjątkowo spokojna, bo buty już dawno czekały w szafie, a sukienka miała do mnie dotrzeć za kilkanaście dni. Wiem jednak doskonale co przeżywały koleżanki. 

Zacznijmy może od początku. Wiadomo, że sukienki oglądałam już nie raz i to wielokrotnie, ale u mnie wszystko zaczęło się od butów. Ze względu na to, że mam wyjątkowo małą stopę, postanowiłam, że łatwiej będzie dobrać sukienkę do butów, niż buty do sukienki. I było to chyba jedna z mądrzejszych rzeczy jaką zrobiłam szykując strój. I tu RADA NR 1 - załóżcie buty przynajmniej na jedną imprezę przed balem. Moje miałam na urodzinach najmłodszej z nas około miesiąc przed studniówką - przetańczyłam w nich całą noc; obeszło się bez odcisków i innych tego typu rzeczy. Później byłam więc spokojna. 


RADA NR 2 - nie zostawiajcie nic na ostatnią chwilę. Jeszcze zanim kurier przywiózł sukienkę, wiadomo było, że nie obejdzie się bez interwencji krawcowej. Taki już los krasnoludka. Dlatego, gdy jedna powiedziała, że nie podejmie się zadania, byłam załamana, zwłaszcza, że do balu zostały dwa tygodnie. Na szczęście udało się za drugim podejściem, sukienki nie widziałam jednak przez tydzień. A skoro już mowa o sukienkach (RADA NR 3) - nie wybierajcie długich, chyba, że będziecie pilnować, czy ktoś przypadkowo na niej nie stanie.

Może wydać się to głupie czy dziecinne, ale wydaje mi się, że każda dziewczyna w tym czasie stresuje się tak, jakby miał to być najpiękniejszy dzień jej (przynajmniej dotychczasowego) życia - w końcu dla wielu taki ma być. A z takim podejściem presja wzrasta.


Wybór miejsca czy jedzenia jest oczywiście ważny, ale zależy on już nie od jednostki, ale od ogółu, dlatego dobrze, żeby choć trochę rozumieć się wtedy z klasą. Ale już najważniejsza, przynajmniej dla mnie jest muzyka - bez tego żadna impreza się nie uda. RADA NR 4 - zamówcie disco. I nie, to nie są żarty. Mój gust muzyczny, zwłaszcza jeśli chodzi o imprezy jest jaki jest i uważam, że muzyka disco to najlepsze, co można usłyszeć będąc na parkiecie. I to nie tak, że nie ma nic innego, ale proporcje powinny być zachowane. Ubolewam więc do dziś myśląc o tym, że na mojej studniówce muzyki tego typu było wiele, wiele mniej niż powinno.

RADA NR 5 - wybierzcie partnera, który nie przyniesie wam wstydu. I myślę, że nie ma tu za wiele do opowiadania i wszystko jest logiczne. Macie czuć i bawić się świetnie, a nie zamartwiać o to, w jakim stanie jest ten, z którym przyszłyście. Być może nie jest to problem dla Was, ale z boku wygląda to raczej średnio. 


RADA NR 6 i 7 - włosy i makijaż. Wyglądajcie naturalnie. Doskonale rozumiem, że nie każdy interesuje się makijażem czy fryzurami i nie musi być w tym mistrzem, ale nasz wygląd powinien oddawać wiek, w jakim jesteśmy, a nie postarzać nas o dekady. Mój makijaż zrobiłam sama i jestem z niego bardzo zadowolona. Wiedziałam jak chcę wyglądać i tak wyglądałam. Obeszło się bez dramy po wyjściu od fryzjerki czy kosmetyczki. O studniówce wiadomo już dużo wcześniej, więc na robienie próbnej fryzury i makijażu zawsze znajdzie się chwila. Z resztą im mniej, tym lepiej, nie ma sensu na siłę męczyć się w czymś, w czym nie czujemy się dobrze.


W razie pytań zapraszam na aska. I jeszczę kilka innych spraw, które warto wiedzieć przed balem maturalnym. 
  • Weźcie ze sobą błyszczyk, chusteczki, perfumy i szczotkę. Uwierzcie nic poza tym nie będzie potrzebne, zwłaszcza, że przy dobrej zabawie większość czasu spędzicie w tańcu. 
  • Tańczcie poloneza. To prawdopodobnie jedyna taka okazja w życiu, a wspomnienia zostaną na zawsze.
  • Nie zapomnijcie aparatu. Nawet, jeśli umówiony będzie fotograf, fajnie mieć coś swojego, chociażby, żeby (tak jak ja teraz) dodać coś później na bloga, albo cieszyć się zdjęciami dużo wcześniej.
  • Skoro już mowa o zdjęciach - róbcie wszystko, żeby być na jak największej ilości z nich. W przeciwnym razie będziecie żałować.
  • Nie pijcie dużo - pokażcie klasę.
  • I rada dla panów. Przywitajcie partnerkę kwiatkiem. Zapunktujecie, a ona zapamięta ten gest na długo. 

1 komentarz:

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3