piątek, 20 maja 2016

#5 - ZALETY POSIADANIA KRÓTKICH WŁOSÓW

Od jakiegoś czasu mogę śmiało powiedzieć, że należę do klubu krótkowłosych. Poza jednak moim celem, jakim było oddanie włosów fundacji istniał jeszcze jeden powód dla którego zdecydowałam się na tak radykalną zmianę. Wszystkie długowłose istoty z pewnością zgodzą się z tym, że pielęgnacja takiego daru zajmuje ogromnie dużo czasu i wymaga wielkiego zaangażowania w dbanie o stan zdrowia i wygląd włosów. I mnie tego czasu właśnie brakowało, a może po prostu stałam się zbyt leniwa? Cóż, tego, co się stało nie żałuję w żadnym stopniu, bo przez kilka kolejnych dni od wizyty u fryzjera wypełniała mnie ogromna radość związana z faktem, iż mogę kogoś i siebie także uszczęśliwić. Nie byłabym oczywiście sobą gdybym nie zachęciła wszystkich, którzy to czytają do podobnych zmian. Zmiany, jak widzicie są czasem dobre. Zwłaszcza, gdy ich skutki są równie przyjemne. A o tym właśnie dziś!


OSZCZĘDNOŚĆ CZASU

To co przeszkadzało mi ostatnimi czasy najbardziej, to godziny spędzone na olejowaniu, myciu i przede wszystkim suszeniu. To właśnie pochłaniało mnie najbardziej. Jako, że moje włosy wymagały codziennego mycia, a ja chciałam, żeby zawsze, w miarę możliwości oczywiście, wyglądały dobrze musiałam wstawać dużo wcześniej, żeby się z tym wszystkim uporać. A to wiązało się z niewyspaniem, złym humorem i wiecznym zmęczeniem. Nie wyobrażacie sobie ile może trwać suszenie niskoporowatych włosów, zwłaszcza tak długich! Naturalne schnięcie oczywiście nie wchodziło w grę. Po pierwsze ze względu na objętość i generalnie to jak się potem zachowywały, po drugie - schłyby w nieskończoność.


ZWIĘKSZONA OBJĘTOŚĆ

Od kiedy straciłam tych przysłowiowych "kilka kilo", jest mi oczywiście dużo lżej, a co za tym idzie, włosy nie są oklapnięte, bo nie uginają się pod własnym ciężarem. A chyba nie ma na świecie nic lepszego jak objętość bez tapirowania, lakierów czy pianek. Am I right?

GRUBSZY PORTFEL

Zupełnie zapomniałam już jak to jest używać szamponu w ilości takiej jak zaleca producent - kropla wielkości orzecha laskowego. To samo było z odżywkami. Żeby pokryć tak dużą powierzchnię potrzebowałam hektolitrów produktu, co skutkowało jego szybszym kończeniem się, to zaś zmuszało mnie do częstszych wizyt w drogerii, a to z kolei uszczuplało mój budżet o kilkadziesiąt złotych. Teraz to zupełnie co innego. Coraz częściej mam problem z tym gdzie jeszcze nakładać szampon, a gdzie już odżywkę, a to za sprawą tego, że włosy są tak krótkie.


THE LESS YOU CARE, THE BETTER THEY LOOK

Zasada "im mniej tym lepiej" sprawdza się niewiarygodnie dobrze. Po umyciu rozczesuję włosy i często po prostu idę spać, a rano budzę się i nie czuję nawet potrzeby robienia z nimi czegokolwiek. Wyglądają dobrze zarówno po stylizacji, jak i bez niej. No i co najważniejsze - żyją własnym życiem, prowadzą się same, mają swój świat. Nie uważam tego jednak za przeszkodę, a raczej za ogromną zaletę. Nie muszę się bowiem martwić o to, czy będą się dobrze układały, bo dobrze wiem, że tak będzie.

MNIEJ WŁOSÓW, MNIEJ PROBLEMÓW

Spytacie skąd ten nagłówek? Krótsze włosy w żaden sposób nie uprzykszają mi już cieplejszych dni. Powiedziałabym nawet, ze są idealnym rozwiązaniem na lato. Nie są też utrapieniem w trakcie snu - nie mam już czego przygnieść ramionami, nic też już mnie nie dusi. Nie muszę ich już związywać, splatać ani nic w tym rodzaju. Po woli zapominam jak wyglądają spinki i gumki, w końcu teraz do niczego nie są już potrzebne. W dodatku zamki ekspresowe nie są już moim wrogiem, a na głowie brak kołtunów. Lepiej być nie mogło...

5 komentarzy:

  1. Ale super post bardzo kreatywny! :) Mimo plusów jakie przedstawiłaś dotyczących krótkich włosów ja nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć swoje krótkie ;) Pozdrawiam Cię serdecznie i zapraszam do siebie na nowy post http://camodja.blogspot.com/2016/05/red-dress.html

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie mogę się przełamać, żeby iść do fryzjera. :(

    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, świetne podajesz zalety posiadania krótkich włosów :D Ale tak poza zaletami, bo wiadomo każdy woli coś innego, to muszę Ci powiedzieć że pięknie Ci w takich włosach :* I zazdroszczę, że tak szybko możesz je teraz rano ogarnąć ;) Osobiście jakoś radykalnych zmian w wyglądzie i włosach nigdy nie wprowadzam, ale faktycznie np. małe ombre lub choćby lekkie rozjaśnienie już sprawia, że możemy poczuć się zupełnie inną sobą :) Fajny post! :* Pozwalam sobie dodać do obserwowanych :* Miłego dnia :*

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. ja również niedawno ścięłam włosy, chociaż nie miałam tez nie wiadomo jak długich. Jednak odkąd je ściełam czuje się o wiele lepiej :D/Karolina


    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nigdy nie lubię siebie w długich włosach, uważam że wtedy wyglądam ciężej, na bardziej zmęczoną. Dużo świeżej i lepiej mi w krótszych włosach, a przede wszystkim łatwiej o nie dbać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3