poniedziałek, 15 sierpnia 2016

JAK NIE RANDKOWAĆ?


Dzisiaj post z serii spostrzeżenia i hejty. No może nie do końca. Może bardziej śmieszki, ale mimo wszystko zakręcone to będzie wokół tego tematu, bo przecież i na takie czasem przychodzi pora, prawda? Otóż weekend. Wypad za miasto, a może raczej do miasta, czy z miasta - bo ze swojego rodzinnego wyruszam do oddalonego o jakieś dwie godzinki podróży autobusem. Sympatycznie.

Plany na ten dzień? Głównie spacery, ale przecież ile można chodzić. Więc siadamy elegancko na ławce w parku. Słońce świeci, rodziny z dziećmi spacerują. W końcu sobota, przecież coś robić muszą. Siedzimy przy grządkach z kwiatami. Wokół ławki, wyznaczają coś na kształt prostokąta.
Po przeciwnej stronie para. On z telefonem, Ona z tabletem.

Wszystko fajnie, wiekowo wyglądają na studentów trzeciego roku. Ona coś pisze. Może więc zbiera materiały do jakiejś pracy, a może jest blogerką i coś właśnie opisuje? On jej towarzyszy - fajny facet, rzekłby ktoś. Coś jednak jest w nich intrygującego. Coś nie do końca mi pasuje, są więc obserwowani, nie będę ukrywać, że nie śledziłam tego co robią. Siedzą tak dobrych dziesięć minut, nagle Ona wstaje. Podchodzi do rabatki z kwiatami, coś klika w tym tablecie. Może robi zielnik, zdjęcia kwiatów, te sprawy - tak sobie myślę. Wróciła do ukochanego (?), zamienili dwa słowa, Ona dalej w sieci, On podejrzewam też, bo telefonu nie odłożył.


W między czasie grupka gimnazjalistów przeszła koło pary i usiadła nad rzeczką płynącą tuż za ławką tamtych dwoje, o których tyle dziś piszę. I tak sobie siedzą. Fajna sprawa taka rzeczka, myślę, weekend, pewnie posiedzą do wieczora czy coś w tym klimacie.

Przechodził też ojciec z synem. Usiedli kilkanaście metrów od tych młodych chłopaków, też nad wodą.

Wracam jednak wzrokiem do pary. Ona znów wstała, przeszła dość sporo, zatrzymała się. Znów wygląda jakby coś dokumentowała. Znów coś pisze i wraca na miejsce. Facet, który z nią wpadł ma już lekko dosyć. Wygląda jakby sprawdzał godzinę albo odświeżał skrzynkę mailową co trzydzieści sekund. Biedny chłopak, myślę.

Przechodzą inni gimnazjaliści, jedni drugich odprowadzili wzrokiem, ci nowi usiedli kawałek dalej, po kilku minutach przykolegowali się do tamtych. Ciężko powiedzieć czy się wcześniej znali, ale teraz siedzą razem. Myślę sobie, naprawdę fajna rzeczka, że tak łączy ludzi.

Przewinęło się jeszcze trochę spacerowiczów, no i wszyscy tak na tych ławkach nad rzeczką.


Nagle Ona staje bokiem i wszystko stało się jasne.

Przesunęła palcem po ekranie z dołu do góry, z dołu do góry, z dołu do góry i wróciła ucieszona do zniecierpliwionego solidnie koleżki na ławce.

Wiecie, dlaczego tak siedzieli nad tą rzeczką?

Po drugiej stronie stał pomnik Marii Konopnickiej, znany obecnie jako pokestop. POKESTOP. P-O-K-E-S-T-O-P.

Z drugiej strony dobrze, że ta młodzież wychodzi jeszcze na dwór.

Ale nie bierzcie telefonów na randki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz ;**
Odwiedzam blogi tych, którzy obserwują i komentują! <3